Blog Gospodyń Miejskich z Torunia

Wpisy

  • poniedziałek, 11 listopada 2013
  • czwartek, 07 listopada 2013
    • Spotkanie pijackie poczwórne

      O mały wlos byłoby "oczwórne" gdyby nie to, że jedna z nas jest przytomna, a jedna wyszła.

      Czyli pierwsze z serii spotkań klubu chujowych pań domu. W planie było, co było - a w praktyce szycie kilku dziurawych szmat, dechouyage i brak tarty! Za to mnóstwo wina :) Co widać, słychać itd.... Starałyśmy się ponadto zintegrować z kotami ale średnio to wyszło. Tak czy siak następne spotkanie poświęcone będzie szydełkowaniu, może pójdzie lepiej ;-) 

      Póki co wszystko, co "szyłyśmy" stanowiły opowieści z krypty o mężczyznach i przygodach z wyżej wymienionymi. Nauka: nie ufaj niczemu, co ma co najmniej jedno jądro.

      Czyli standard, tyle że pod wyjątkowym tytułem.

      Dlaczego czujemy się takie wyjątkowe żeby aż prowadzić ot tym bloga, pytam ja się.

      (Bo jesteśmy wyjątkowe - odpowiadają mi - ale jak przeczytany to na trzeźwo, na pewno będziemy żałować oraz należało będzie tłumaczyć się innym. Na szczęście to nie mój IP i mogę, co chcę. One tam pierdzielą o dzieciaaach i kotaaaach a jak przyjdzie Mart to mi wszystko skasuje... pozdrawiam, Nana).

       

      Okruch, Nan Ćwirek i Mart (Julia jest z nami duchem!)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      klub-gospodyn-miejskich
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 listopada 2013 22:48
  • poniedziałek, 28 października 2013
    • Reaktywacja. ... ! ?

      Ekhem, po raz kolejny ogłaszamy wielki powrót. Dosłownie siedzimy w mojej pięknej nieco zimnej kuchni i planujemy dalsze działania. Także koleżanki drogie ogłaszamy ponowny nabór do klubu!

      Aby was zachęcić i uniknąć kompromitacji a jednocześnie się zmotywować ogłaszamy przy poniedziałku pierwsze trzy pozycje z długiej listy:

      1. decoupage

      2. scrapbooking (Okruch ma potrzebę albowiem zostanie ciocią ;-))

      3. zabawy z filcem 

      i takie tam różne - gotowanie, picie alkoholu, twórcze działania i inne które pomogą przetrwać bez szwanku okres jesienno-ziomowy, melanchujnię i w ogóle winteriscoming. 

      UWAGA! Następne spotkanie 7.11 w domostwie Mary - w planach scrapbooking, journaling, mapa marzeń i pieczenie jakiejś pysznej tarty - coś z tego na pewno zrobimy ;-)

      O&M

      PS: Nowa inspiracja: http://kobieceinspiracje.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      klub-gospodyn-miejskich
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 października 2013 18:09
  • wtorek, 16 sierpnia 2011
    • Domowy chleb

      Moją najnowszą pasją jest pieczenie domowego chleba.

      Koleżanka zaraziła mnie tym hobby i rozwija się ono u mnie w zastraszającym tempie! Mam swoją własną maszynerię do tych celów - firmy Moulinex - i jestem na etapie neofitki, która nabożnie przestrzega wszystkich zaleceń w przepisach podanych w książeczce załączonej do opakowania. Ale nadejdzie wkrótce czas, gdy zacznę szaleć i eksperymentować, a wtedy KLĘKAJCIE NARODY :)

      Bardzo dużym plusem maszyn do pieczenia chleba jest to, że właściwie od naszej własnej fantazji zależy, co do chleba dodamy. Oczywiście podstawowe składniki są zwykle te same: różne rodzaje mąki, drożdże, mleko (płynne lub w proszku) oraz czasem jakaś forma tłuszczu, jednak przychodzi taki moment w procesie wypiekania pieczywa, gdy możemy dodać składniki według własnego widzimisię. Polecam ziarna w każdej postaci, zioła, suszone pomidory, oliwki, właściwie ograniczeń nie ma. Oczywiście należy pamiętać że im więcej składników tyn gęstsze i cięższe ciasto a chlebek wyrośnie mniejszy. Niemniej warto się nakombinować, bo po 3 godzinach (to najkrótszy czas jednego z wielu programów do wyrabiania chleba) w domu rozchodzi się niebiański zapach a po ostygnięciu chleba możemy samodzielnie się przekonać, że oto upiekliśmy coś zdrowego, bez konserwantów, z dodatkiem ulubionych składników i absolutnie pysznego :)

       

      MISS MARY

       

      moja maszyna do pieczenia chleba   

                                          

            tak wygląda rezultat

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Domowy chleb”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      klub-gospodyn-miejskich
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 sierpnia 2011 17:31
  • poniedziałek, 27 czerwca 2011
    • Wielki powrót

      Prawie rok przerwy to wystarczająco dużo czasu. Postanowiłam rozruszać znów bloga, nadać mu może nieco bardziej uniwersalny charakter, chociaż spotkania twórcze gospodyń miejskich z Torunia znowu chcę organizować i zamieszczać barwne relacje. Do przeczytania bardzo niedługo! :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      klub-gospodyn-miejskich
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 czerwca 2011 13:17
  • poniedziałek, 13 września 2010
    • Książkobranie

      Poza działaniami twórczymi, Gospodynie Miejskie podnoszą wskaźnik czytelnictwa w tym kraju. Głównie dlatego wzięłam udział w akcji Petycja TAK dla utrzymania zerowej stawki VAT na książki - polecam przyłączenie się: http://www.petycje.pl/5749.

      Pomyślałam, że dobrym pomysłem jest pochwalenie się co aktualnie czytamy i pozostawienie kilku zachęcających recenzji książek.

      Niedługo dodam notkę o moim grzybowym weekendzie [GRZYBY w nadmiarze to ZŁO!!!]. Poza suszonymi "skarbami lasu" (jak to określiła moja bratowa Alusia) przygotowuję też weki w postaci czaernych łebków w occie i kurek z papryką, a słoiki zamierzam scrapbookowo ozdobić i cały ten proces okrasić dokumentacją fotograficzną na blogu, także nie oddalajcie się od monitorów, bo niedługo pochwalę się również najpiękniejszymi okazami mojej manii ogrodniczej:)

      DŻENTELMENI I GRACZE, Joanne Harris

      Kolejne dzieło autorki "Czekolady" - jestem jej wierną fanką. Tym razem czytamy opowieść o nauczycielu prywatnej angielskiej szkoły dla chłopców z tzw. dobrych rodzin. W placówce św. Oswalda nowy rok szkolny rozpoczyna się od niepokojących wydarzeń, małych psikusów, większych sensacji i dziwnych przypadków, które każą przypuszczać, że uczniom i nauczycielom zagraża od wewnątrz ktoś, kto chce zniszczyć dobrą reputację szkoły. Narracja prowadzona jest w dwu osobach, autorka jak zawsze wnikliwie ukazuje niuanse relacji międzyludzkich i charakterystyczne dla nas małe wady, które w sprzyjających okolicznościach mogą doprowadzić do eskalacji nieprzyjemnych zdarzeń. Bo głęboko skrywana uraza jest w stanie wykiełkować w bardzo słodką i bardzo wredną zemstę...

      INNA WERSJA ŻYCIA, Hanna Kowalewska

      Wracamy do Zawrocia i Matyldy, bohaterki trzech wcześniejszych powieści Kowalewskiej. To wyjątkowo udane powieści, napisane z wielką dbałością o polszczyznę, co nie jest takie oczywiste u innych polskich autorów ani tym bardziej nie jest takie powszechne wśród naszych rodaków jako takich! Tym razem Matylda ma okazję głębiej pogrzebać w historii rodzinnej, dowiadując się czegoś niespodziewanego o swojej przyrodniej siostrze. Bohaterka jest też w takim momencie życia, gdy pali za sobą mosty - postanawia uwolnić się od wspomnień o swoim dawno już nieżyjącym mężu, zwanym nie bez przyczyny Świrem. Bardzo lubię tę książkę chociaż przeczytałam dotąd zaledwie kilkanaście stron - ten niepowtarzalny klimat, to budowanie napięcia i obietnica ciekawej historii - obietnica, którą Kowalewska zwykła spełniać... Tę jesień spędzę w Zawrociu.

       

      MISS MARY

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      klub-gospodyn-miejskich
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 września 2010 11:38
  • wtorek, 07 września 2010
  • czwartek, 02 września 2010
  • środa, 11 sierpnia 2010
    • Scrapbooking it is!

      Jeśli mnie wzrok nie myli - to 30.07 odbyło się kolejne posiedzenie naszego czcigodnego klubu. Miejsce - moja chatka z piernika, uczestniczki: Kacha, Mary i Okruch, goście honorowi: G. i P. czyli mało pomocni mężczyźni.

      Okazało się, że razem z Mary mamy sporo scrapbookingowego yyyy... materiału do wykorzystania. Tak więc nożyce, kartki, kleje i naklejki poszły w ruch! Musiałyśmy oczywiście tradycyjnie znosić szyderstwa obecnych mężczyzn, do których tak się już przyzwyczaiłyśmy, że nie umiemy bez nich żyć. (Chyba, żeby jednak spróbować następnym razem ;-))

      Tak zwany materiał foto później (bo mąż przetrzymuje aparat jako zakładnika) ale od razu się usprawiedliwię, że gdzieś po drodze skręciłam w uliczkę kiczu i postanowiłam iść na całość w tym względzie. Starczy powiedzieć, że mój mąż widząc me arcydzieło rzekł, że sądził że to jakieś dziecko ją dla mnie zrobiło...

      Skutki uboczne - ramka wykonana przez Mary (wcale się nie czułam zazdrosna, że na zdjęcie z Kachą) oraz kartka od Kachy dla mamy i moja o niewiadomym przeznaczeniu.

      Tak czy inaczej - następnym razem się odkuję - zakupiłam bowiem specjalne dziurkacze ;-)

      Protokołował: Okruch

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      klub-gospodyn-miejskich
      Czas publikacji:
      środa, 11 sierpnia 2010 11:57
  • poniedziałek, 26 lipca 2010